szkola01.jpgszkola02.JPGszkola03.JPGszkola04.JPG

Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920roku. Podobna w chwili porodu jego matka poprosiła akuszerkę, by ta otworzyła okno. Pobliskiego kościoła dobiegały dźwięki odprawianego właśnie nabożeństwa majowego. Przy ich akompaniamencie przyszedł na świat przyszły papież. Karol Wojtyła był drugim synem Karola Wojtyła seniora i Emilii z Kaczorowskich.

                   

W księgach parafialnych kościoła Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny zanotowano, że został ochrzczony 20 czerwca 1920roku i otrzymał imiona Karol Józef. Karol po ojcu, Józef po marszałku Piłsudskim, Józefie z Nazaretu i swoim wuju. Rodzicami chrzestnymi zostali: sklepikarz Józef Kuśmierczyk i Maria Widawska.

Rodzina Wojtyłów mieszkała nieopodal kościoła Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Ich mieszkanie składało się z dwóch pokoi w amfiladzie i kuchni, do której wchodziło się z wewnętrznego krużganku na pierwszym piętrze. W mieszkaniu tym panowała atmosfera "mieszczańskiej godności”. Wypełnione było książkami, świętymi obrazami i rodzinnymi fotografiami. Wśród nich na honorowym miejscu wisiało zdjęcie porucznika Wojtyła w mundurze legionisty. Rodzina ta żyła skromnie, utrzymując się z pensji ojca, który był urzędnikiem w Rejonowej Komisji Uzupełnień. Matka Karola pracowała dorywczo jako szwaczka i zajmowała się dziećmi. Brat Edmund, zwany przez bliskich Mundkiem, starszy od Karola o 14lat, pobierał Nauki w wadowickim gimnazjum, a później studiował medycynę w Krakowie.

Gdy przyszły papież ukończył 6 lat, rozpoczął naukę. Był to chłopiec wesoły, utalentowany, lubiący każdą wolna chwilę spędzać na świeżym powietrzu. Latem grał w piłkę nożną. Na początku grał na obronie. Miał także swój pseudonim piłkarski – Martyna. Najbardziej jednak lubił stać na bramce.

Od małego kochał też sporty zimowe. Na początek uwielbiał szybką jazdę na sankach ze stromej góry. Później próbował gry w hokeja, a następnie jazdy na nartach. Były to właściwie wędrówki po okolicy na deskach wzdłuż rzeki Skawy lub po pobliskich pagórkach.

Jednak beztroskie dzieciństwo, jakie wiódł nasz Lolek przerwała choroba matki. Była ona kobietą niedomagającą i słabą. Choć opieka nad młodszym synem sprawiała jej wiele trudności, wiązał z nim ogromne nadzieje. "Mój Lolek zostanie wielkim człowiekiem” – mówiła. 13 kwietnia 1929 roku Emilię zabrano do szpitala. Karol był wówczas w szkole, a gdy wrócił do domu, sąsiadka, a zarazem jego nauczycielka powiedziała "Twoja matka umarła”. Miała 45 lat. W świadectwie zgonu jako przyczynę śmierci podano "zapalenie serca i nerek”. Po latach Karol pisze "Nad Twoją białą mogiłą, o matko, zgasłe Kochanie – za całą synowską miłość modlitwa: Daj wieczne odpoczywanie”. Dzień po pogrzebie Karol wraz z ojcem i bratem udaje się do Kalwarii Zebrzydowskiej. Po śmierci matki Lolek zamknął się w sobie, szukał ucieczki w książkach i modlitwach.

Pocieszeniem dla dziewięcioletniego Karola był jego brat. Gdy tylko przyjeżdżał do domu, każdą wolną chwilę spędzali razem. Lecz 3 lata później Lolek przeżył kolejny wstrząs: jego brat zmarł nagle na szkarlatynę.

Ojciec ze wszystkich sił pragnął wynagrodzić mu tą stratę. Nie tylko prowadził dom, robił zakupy, gotował czy prał. Był też, a może przede wszystkim, największym przyjacielem chłopca. Starsi ludzie w Wadowicach wciąż pamiętają ojca i syna idących do jadłodajni "U Banasia”, na niedzielną mszę. Emerytowany porucznik-legionista, nazywany w mieście "Porucznikiem”, obdarzony dobrą kondycją fizyczną, zaraził Lolka miłością do gór i aktywnego życia. Codziennie po kolacji wędrowali razem na krótsze spacery po okolicy, w niedziele zapuszczali się w dalsze rejony Beskidu Małego – na szczyty Leskowca, Madohory. Zdarzały się także wycieczki dalsze – w Tatry. To ojciec wprowadził przyszłego papieża w bogaty świat górskiej przyrody – uczył rozpoznawać gatunki drzew i kwiatów, nazywał ptaki i chrząszcze. Śpiewał mu przy ognisku wojskowe i harcerskie pieśni, akompaniując sobie na gitarze… Lubili razem grywać w futbol – Lolek bronił silne strzały ojca. Bywało, że grali szmacianą piłką nawet w mieszkaniu.

Z biegiem lat wolnego czasu było coraz mniej, bo większość dnia ambitny i pracowity uczeń poświęcał nauce. We wrześniu 1938 roku zdał egzamin do męskiego Państwowego Gimnazjum Śląskiego im. Marcina Wadowity. Z nauką Lolek nie miał problemów, zawsze był prymusem. Znany był z tego, ze w miarę możliwości przygotowywał materiał również z wyprzedzeniem, na następne lekcje. Każdy przedmiot znał doskonale. Nigdy nie ściągał. Był koleżeński i powszechnie lubiany. Często odrabiał lekcje z kolegami i służył im pomocą.

Karol wyróżniał się z grona rówieśników ogromną pobożnością. Codziennie w drodze do szkoły wstępował na moment do kościoła. Modlił się też w ciągu dnia przed i po jedzeniu, a odrabiając lekcje, robił przerwę na modlitwę po przerobieniu każdego przedmiotu.

Wielu sądziło, że Karol zostanie księdzem. I zdawało się, że nic tego nie zmieni, gdy na jego drodze pojawił się teatr. Stworzone przez nauczycieli Kółko Teatralne grało przede wszystkim dzieła J. Słowackiego, J.Kochanowskiego, A.Fredry oraz Sofoklesa. Karol grał prawie zawsze główne role, a czasami nawet podwójne. Lolek był także świetnym recytatorem. Teatr stał się prawdziwą pasją młodych aktorów. Jeździli do Krakowa na warsztatowe spektakle przygotowywane przez słynnego aktora i reżysera Juliusza Osterię. Wykonawcy z żarem w oczach oddawali się wielkiej sztuce, a publiczność wypełniająca po brzegi salę, potrafiła docenić te wysiłki.

14 maja 1938 roku osiemnastoletni Wojtyła otrzymał celujące świadectwo maturalne i pożegnał wadowickim gimnazjum.

Początkujący poeta zaskoczył wszystkich, wstępując na polonistykę na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. We wrześniu 1938 roku wziął udział w ćwiczeniach wojskowych Legii Akademickiej, a od października rozpoczął studencki żywot w Krakowie.

Autorzy:
Katarzyna Bednarek
Dominika Szmit

Literatura:
1. "Jan Paweł II”, Wyd., Warszawa 1998.

Joomla templates by a4joomla