szkola01.jpgszkola02.JPGszkola03.JPGszkola04.JPG

Krótkie wskazówki dla rodziców, jak pomóc pierwszoklasiście wejść w nowe środowisko i sprostać nowym zadaniom oraz wymaganiom, stawianym przez szkołę. Chociaż niektóre zachowania, jak płaczliwość, niechęć porannego wstawania czy złość z byle powodu, mogą pojawić się nie tylko u 7-latka. Należy się wówczas zastanowić czy powodem jest zmiana otoczenia i nadmiar informacji, z którymi dziecko sobie nie radzi, czy może ma ono jakiś problem, którego samo nie umie rozwiązać.

Zapytajmy więc najpierw naszą pociechę, co się stało i jak to widzi ze swojego „małego” punktu widzenia. Pamiętajmy, że dziecko spostrzega świat inaczej niż my - dorośli. Coś, co dla nas jest błahostką, w oczach dziecka urasta do rangi problemu i nie wolno tego bagatelizować. Dziecko oczekuje od rodziców wsparcia i pomocy. Ale grunt to stanowczość i konsekwencja, gdy malec próbuje brać sprawy w swoje ręce...

Dlatego:

  • Gdy dziecko nie chce zostać w szkole – nie dyskutujemy z nim, mówimy, że musi się uczyć, pokazujemy co w szkole jest fajnego, zostawiamy je i wychodzimy (im bardziej się to przeciąga, tym silniej dziecko będzie wymuszać, żeby je zabrać).
  • Nie robimy smutnej miny - dziecko pomyśli, że też nie ma powodu do radości.
  • Nie próbujemy dziecka przekupywać, że dostanie zabawkę czy słodycze jeśli się ubierze, odrobi lekcje czy zostanie w szkole – nagroda może być tylko za coś, co dziecko już zrobiło i tylko wtedy ma motywacyjne działanie (zresztą nie zawsze musi być rzeczowa!).
  • Zapewniamy, że odbierzemy je o konkretnej porze – jesteśmy słowni i punktualni, a jeśli dziecku czas strasznie się dłuży, pokazujemy mu na zegarku, że przyjdziemy po nie, gdy wskazówki będą na...
  • Dobrze jest wymienić się telefonem z innym rodzicem – dziecko nie zawsze pamięta o wszystkim, zwłaszcza, gdy tyle dzieje się wokoło...
  • Po powrocie do domu zaczynamy od pytania: Co było w szkole?, a nie: Czy byłeś grzeczny?
  • Pierwszoklasiście oszczędzamy dodatkowych atrakcji, jak wizyty u rodziny, kino – dziecko i tak ma sporo wrażeń.
  • Nie robimy w tym czasie przemeblowania – i tak za dużo zmian się ostatnio dokonało w jego życiu...
  • Jeśli się bawi, to nie przy telewizji i odwrotnie – jeśli ogląda telewizję, to nie rozkłada zabawek, w rezultacie nie będzie wiedziało na czym się skoncentrować.
  • Nie straszymy szkołą (np. nauczyciel będzie zły, jak źle to zrobisz; za takie czytanie jedynka itp.).
  • Pracujemy z dzieckiem w domu, ale w innej formie, tzn. najpierw odrabiamy z nim lekcje, a potem wykonujemy dodatkowe ćwiczenia, ucząc się liczyć np. na kasztanach w parku, na kwiatach na parapecie podczas podlewania, na ciasteczkach, które robimy razem z dzieckiem.
  • Na początku pozwalamy się dziecku pobawić po lekcjach, trzeba dać mu czas na spontaniczność, beztroskę i wyładowanie energii, ale z czasem uczymy dyscypliny – najpierw nauka, potem zabawa (wszystko ma swój czas).
  • Nie zapisujemy dziecka na wszystkie dodatkowe kursy i zajęcia pozalekcyjne – tylko te, które odpowiadają jego uzdolnieniom i zainteresowaniom (o ile dziecko samo tego chce).

Wprowadzanie zasad i konsekwencja w postępowaniu rodziców wcale nie ogranicza dziecka i nie wyzwala stresu. Wręcz przeciwnie, dzieci chcą, by rodzice mieli kontrolę i stawiali określone wymagania, nawet jeśli nam się wydaje, że jest inaczej, że to dziecko za wszelka cenę próbuje nami rządzić. Rodzic, który wyznacza granice jest dla dziecka bardziej przewidywalny, dziecko wie, czego może się po nim spodziewać, a przez to ma większe poczucie bezpieczeństwa. Jeśli coś wymusza i próbuje stawiać warunki, to tylko po to, by sprawdzić jak daleko może się posunąć i na ile rodzic jest w stanie mu ustąpić. Dlatego warto być stanowczym w skórze dorosłego, ale czasem dobrze jest obudzić w sobie dziecko, by przez zabawę i wspólnie spędzony czas spojrzeć na świat z perspektywy naszej pociechy, by dowiedzieć się, co jest dla niej najlepsze.

 

KATARZYNA ZIĘTKOWSKA
psycholog

Artykuł w formacie Worda - klinij tutaj

Joomla templates by a4joomla